F.O.A.D. „Birth of Extinction”

610893F.O.A.D. – „Birth of Extinction”
Defense Records/Mythrone Promotion 2016

Zespół F.O.A.D powstał podobno w 1986 roku i pozostawał w uśpieniu z niewiadomych przyczyn do roku 2012, kiedy to obudził się z letargu. Nie próbowałem zweryfikować tej informacji, być może dlatego, że sama muzyka grupy jakoś specjalnie na kolana mnie nie rzuciła, więc przyjmijmy na słowo, że faktycznie tak jest. Zespołem kieruje Roger Iderman (Bombs of Hades), a w składzie znajduje się także muzyk grający w przeszłości w Utumno (Staffan Johansson). „Birth of Extinction” to debiutancki album długogrający zespołu, który jak łatwo policzyć został wydany po trzech dekadach od założenia F.O.A.D. Muzycznie to prawie 45 minut prostego, lekko kwadratowego, chropowatego Thrash Metalu ubarwionego nieco charakterystyczną, skandynawską melodyką utworów.  Słychać także zapożyczenia z innych odłamów metalowego (i nie tylko) łomotu. Jest kapinkę crustowo w „Deathcamp VIII”, Doom Metal słyszymy wyraźnie w „Doomed Rebirth of Christ, gdzie ciężkie riffy wsparto jeszcze kobiecym wokalem, punkowe patenty wyłapiemy choćby w „Holiday in Armenia”, a odrobinkę starego Death Metalu w „Morbid Truth”. Ogólnie jest nie najgorzej, ale kisiel w gaciach z zachwytu nam nie grozi. Gdy przyjrzymy się dokładniej, to w zasadzie możemy powiedzieć, że debiut zespołu to kompilacja. Trzon płyty stanowi 6 wałków z wydanej w 2016 roku Ep’ki  o tym samym tytule, a po głównym daniu otrzymujemy na deser 4 utwory. Trzy z nich pochodzą z materiału „Demo-nical” z 2014 roku, a temat kończy niepublikowany wcześniej „Morbid Truth”, czyli kompozycja, która powstała jako pierwsza po przebudzeniu zespołu w 2012 roku. Muzyka grupy jest bezpośrednia, surowa, prosta (momentami wręcz prymitywna), ale fanom korzennego, przaśnego Thrash Metalu może się podobać. Dla mnie ta produkcja zespołu jest solidnie przeciętna, że się tak wyrażę, brakuje mi tu odrobiny mięska i konkretniejszego pierdolnięcia, ale kto wie,  może następna płyta będzie lepsza. Na pewno sprawdzę (mam tylko nadzieję, że na drugą płytę nie przyjdzie nam czekać następne 30 lat).

Hatzamoth

Reklamy

Możliwość komentowania jest wyłączona.