CHAOS ECHOES „Transient”

497239CHAOS ECHOES – „Transient”
Nuclear War Now 2015

Czekałem na debiutancki krążek Chaos Echoes z niecierpliwością i moje oczekiwania wobec tego materiału były dosyć duże, być może zbyt duże. Gdy już dopadłem „Transient” z ciekawością zabrałem się za odsłuch pierwszego longa Francuzów i odrobinkę się zawiodłem. Szczerze powiedziawszy, spodziewałem się po tych muzykach trochę lepszej produkcji. Zespół tworzą przecież persony grające ongiś w Bloody Sign, a więc ludzie, którzy wiedzą o co kaman w tej muzyce. Przede wszystkim płyta jest wg. mnie nierówna. Są tu doskonałe wałki utrzymane w klimacie transowego, gruzowego Death/Doom Metalu, które konkretnie potrafią penetrować zwoje mózgowe („Advent of My Genesis”, „Kyorakushugi”, „Soul Ruiner”), ale są też ciężkie dla mnie do przejścia, nic nie wnoszące, za to potwornie długie i nudnawe wypełniacze, które ciągną się jak flaki powoli wywlekane z człowieka („Interzone IV: …”, „Interzone V: …” i „Interzone VI: …”). W założeniu te utwory miały chyba wprowadzać słuchacza w jakiś rodzaj transu, a tymczasem po kilku minutach zaczynają one najzwyczajniej w świecie wkurwiać. W połowie ta płyta trafia w moje gusta i bardzo mi się podoba, a połowa to niepotrzebnie użyte, przekombinowane, pseudo-awangardowe pitolenia wydłużające sztucznie czas trwania tego materiału. Przez te własnie zapychacze uważam tę płytę tylko za średnią. Gdyby wywalić te niepotrzebne wałki i zrobić z tego mini, byłby to materiał bardzo dobry, a tak, cóż, jest jak jest. Zespół cały czas ma jednak u mnie kredyt zaufania. Mam tylko nadzieję, że następna płyta wypełniona będzie konkretnym graniem, a nie laniem wody i niepotrzebnym sraniem po krzakach.

Hatzamoth

Reklamy

Możliwość komentowania jest wyłączona.