NOMAD „Tetramorph”

528021NOMAD – „Tetramorph” (Ep)
Witching Hour Productions 2015

Nomad to dla mnie zespół troszkę pechowy, pomimo tylu lat na scenie wciąż nie zajął należnego mu miejsca, tylko błąka się gdzieś po jej obrzeżach. Pech tego zespołu polega na tym, że jego lider jakiś czas temu związał się z pewną kapelą na „B” i bardziej interesują go trasy koncertowe, uwielbienie fanów i fanek oraz zarabianie dutków niż tworzenie dla swej macierzystej kamandy. Dla Nomad ma on czas tylko w trakcie przerw urlopowych tej większej instytucji. Proszę, nie zrozumcie mnie źle, ja go nie oceniam, być może nawet na jego miejscu postąpiłbym tak samo, ale niestety takie są fakty…….. Przejdźmy jednak do meritum sprawy. Na nowy materiał Nomad musieliśmy czekać 4 lata, ale jak dla mnie było warto. „Tetramorph” to bowiem naturalne rozwiniecie stylu, jaki zespół zaprezentował na swoim poprzednim albumie „Transmigration of Consciousness” Ciekawe kompozycje, które wymykają się schematom, rozwijając się cały czas i ewoluując podczas trwania. Bardzo dobra praca sekcji rytmicznej, nietuzinkowe gitarowe riffy, którym daleko do przewidywalności, specyficzna barwa wokalu Bleyzabel’a. Wszystko to sprawia, że materiału tego słucha się z dużym zaciekawieniem i z każdym kolejnym odsłuchem odnajdujemy jakieś nowe „smaczki”, które umknęły nam poprzednim razem. Podobnie jak „Transmigration of Consciousness”, tak i „Tetramorph” posiada genialny, transowy klimat, który potrafi zdrowo przetyrać berecik. Zespół pracuje już nad nowym, pełnym materiałem, który ma podobno ukazać się w przyszłym roku, czekam zatem z niecierpliwością, gdyż te 4 wałki, jakie znalazły się na recenzowanym tu materiale, narobiły mi wielkiego apetytu na więcej. Oby tylko kombinat „B” pozwolił na nagranie tego albumu w planowanym terminie.

Hatzamoth

Reklamy

Możliwość komentowania jest wyłączona.