NECROBLASPHEME „Belleville”

518922NECROBLASPHEME – „Belleville”
Independent 2015

Gdy po raz pierwszy spotkałem się z muzyką żabojadów z Necroblaspheme wykonywali oni całkiem przyjemny i nieźle ryjący beret Death Metal. Nie było to absolutnie nic odkrywczego, ale rzetelne, konkretne Śmierć Metalowe granie, które fanom gatunku mogło się podobać. Niestety Francuzi zapragnęli na nowo „wynaleźć proch”, zaczęli na siłę kombinować i brnąc w muzykę, której absolutnie nie czują. Doskonałym tego przykładem jest trzecia w dorobku zespołu płyta „Belleville”. Materiał ten jest totalnie bezduszny, nierówny, przekombinowany, złożony jakby z przypadkowych elementów, gdzie poszczególne składowe ni kupy, ni dupy się nie trzymają. Toporne riffy połączone z ograną miliony razy Black Metalową drugą ligą przyozdobione przypadkowymi, biednymi samplami a do tego wszystko to jest jakieś takie „przewlekłe”, rozlazłe i ciągnie się jak gluty z nosa. Album ten brutalnie zweryfikował kompozycyjne umiejętności muzyków (a w zasadzie ich braki w tej dziedzinie), którzy przecież sroce spod ogona nie wypadli i udowodnili na swych wcześniejszych produkcjach, że grać potrafią. Niestety panowie, nie tędy droga, no, chyba że zadowala Was wydawanie kolejnych totalnie miałkich i nijakich albumów byle tylko na siłę być bardziej awangardowym niż cała awangarda.

Hatzamoth

Możliwość komentowania jest wyłączona.