NIDSANG „Into the Womb of Dissolving Flames”

420716NIDSANG – „Into the Womb of Dissolving Flames”
Pulverised Records 2014

Nie miałem przyjemności zapoznać się z debiutancką płyta Nidsang, ale po tym, co usłyszałem na „Into the Womb….” będę musiał czym prędzej nadrobić zaległości. Drugi materiał Szwedów, to bowiem jedna z najlepszych Black Metalowych płyt jakie pojawiły się na scenie w 2014 roku i piszę te słowa z pełną odpowiedzialnością będąc zdrowym na umyśle i wątrobie. Album ten do doskonały, rozbudowany, lekko poplątany, techniczny Black Metal. Świetny arsenał riffów, umiejętne operowanie zmianami tempa i klimatu, doskonałe kompozycje i aranżacje, a co bardzo ważne przy całej swej złożoności
ta muzyka nie męczy i nie nudzi. Materiał charakteryzuje się bardzo dużą „słuchalnością”, co jest jego wielką zaletą. Utwory, pomimo że są długie, to bardzo wiele się w nich dzieje, każdy z nich posiada swoją dramaturgię i za każdym razem czekamy z ciekawością na rozwój sytuacji. Ta płyta wciąga, hipnotyzuje, zachwyca, zniewala. (niepotrzebne skreślić). Nie jest to muzyka na wskroś oryginalna, słychać inspiracje Marduk, wczesnym Watain czy francuskim Merrimack, ale wszystko to jest tak umiejętnie poukładane i podane, że taki stan rzeczy nie jest absolutnie zarzutem a wręcz można uznać to za dodatkowy atut.
Jeżeli zatem cenicie w Black Metalu coś więcej poza okrzykiem „Satan!!” i dwoma koślawymi riffami na krzyż (odwrócony oczywiście), to polecam Wam
ostatnią płytę Nidsang. Jedna rzecz mnie tylko w kontekście tej produkcji niepokoi. Jak na razie o tej płycie stosunkowo mało się „mówi”, mam więc nadzieję, że ten doskonały materiał nie zginie w zalewie nachalnie reklamowanego przeciętniactwa i wciskanych na siłę „rewelacji”.

Hatzamoth

Reklamy

Możliwość komentowania jest wyłączona.