Outre – Wywiad

BA 48Aby przeprowadzić wywiad z Outre musieliśmy udać się, jak na ironię, aż do Czech na festiwal Brutal Assault. Ich debiutancki album „Ghost Chants” zebrał i pewnie jeszcze zbiera bardzo dobre recenzje więc o album jak i o kilka innych rzeczy zapytaliśmy Marcina (bas). Zapraszamy, poczytajcie co miał do powiedzenia.

—-
Ostatni raz rozmawialiśmy na początku 2013 roku, gdy byliście świeżo po wydaniu „Tranquility”. Natomiast w kwietniu 2015 roku wydaliście swój pierwszy pełny debiut, który to tworzyło już więcej osób. Powiedz jak przebiegała współpraca? gdyż dotychczas Outre stanowiło tylko duet.

Sprawa jest b.prosta ponieważ to Damian komponuje muzykę, jest autorem całości kompozycji, pisze wszystkie riffy. Potem ten proces polega na tym, że spotykamy się w sali prób, Damian pokazuje co napisał, my mówimy fajne nie fajne, potem likwidujemy to co jest nie fajne i staramy się to skleić żeby to miało ręce i nogi. Zmiany składu nie mają na to żadnego wpływu z tego względu, że tak jak mówię Damian jest autorem kompozycji to on za to wszystko odpowiada.

Chciałbyś zatem, abyście pozostali w takim składzie jaki teraz jest?

Mamy mało konkretny skład, ponieważ nie mamy stałego wokalisty, tak więc na pewno będziemy go szukali w najbliższej przyszłości tak więc żeby już materiały nagrywać w pełnym składzie, a nie trzeba było dobierać muzyków sesyjnych.

Jak sie układa współpraca ze Stawroginem? Przyznajemy, że jego wokale robią wrażenie, zatem czy planujecie współpracę z  nim na dłuższą metę?

Do współpracy doszło bardzo prosto, gdy rozstaliśmy się z Andrzejem musieliśmy szybko znaleźć osobę która szybko nagra wokale, terminy goniły, płytę trzeba było już robić. Ja musiałem napisać teksy od nowa. Naturalne było, że jak się z Andrzejem rozstaliśmy to sprawy trzeba było ogarnąć od początku. A ja ze Stawroginem dogadałem się tak, że oni grali z Massemord i po prostu zapytałem go czy by nie chciał podłożyć wokali do Outre. To była taka pierwsza naturalna myśl, że Stawrogin mógłby to zrobić. Co do współpracy to nie współpracujemy na stałe ponieważ Satwrogin ma swoje projekty które nie pozwalają mu na pracowanie na zasadzie „piszemy płytę – jedziemy na koncerty”, aczkolwiek zagraliśmy razem dwa zajebiste koncerty, jeden w Katowicach ze Svartidaudi, drugi na In Flammen. Tutaj na Brutalu też mieliśmy razem zagrać,ale sprawy nam się skolidowały.

Zbliża się jesień, a jak wiadomo jest to okres tras, zwłaszcza w Polsce. Macie już jakieś plany?

Będzie trasa na jesień. Pięć koncertów w Polsce. Zagramy je z Infernal War.

Wasza muzyka oscyluje wokół eksperymentalnego black metalu. Skąd czerpiecie inspiracje?

Nie wiem co inspiruje Damiana w trakcie pisania muzyki. Co do pisania tekstów to inspiruje mnie życie, to co dzieje się wokół mnie, przemyślenia o życiu, o śmierci. Ostatnio złożyło się tak, że dużo osób zmarło z mojej rodziny i tak to się wszystko nawarstwiło. Cały koncept płyty polega na tym, że tzw. podmiot liryczny wychodzi z siebie, odbywa pewien cykl, koło i wraca do miejsca z którego wyszedł dlatego jak przyjrzeć się tytułom kawałków to zaczyna się od wyjścia, a kończy się kawałkiem pt. „Przyjście”. Wszystko składa się z pewnych kół,  a potem i tak pozostaną tylko prochy tak jak jest napisane w moich tekstach.

Mieliście konkretną wizję wokali czy daliście Stawronogowi wolną rękę?

Kompletnie wolna rękę. Ja tylko dałem Stawroginowi teksty i powiedziałem że może z nimi zrobić co chce. I wyszło jak wyszło.

Muzyka Outre wraz z wokalami stanowi specyficzną więź, która idealnie pasuje do tytułu płyty. Pomysł na tytuł powstał przed nagraniem płyty czy zrodził się później, już podczas?

Sprawa była dosyć skomplikowana z tego względu że to Andrzej jest autorem konceptu płyty. My już po personalnych przejściach  podaliśmy tytuł płyty, koncept jakiś już był i ja do tego konceptu musiałem się też dostosować czyli napisać te tzw.”pieśni”. Nie stworzyło mi to dużego problemu aczkolwiek musiałem działać w pewnych ramach. Wracając do meritum pytania jeżeli płyta miałaby się nazywać np. „Lament” czy jakimkolwiek innym tytułem kawałka z płyty to sens zawsze mniej więcej taki sam. To jest kwestia doboru odpowiednich słów.

Brzmienie na „Ghost Chants” nie jest ani do końca klarowne, anie też do końca brudne tylko starannie wyważone. Wiemy, że pieczę nad owym brzmieniem sprawował M. z No Solace, jak Wam się współpracowało?

To jest mega konkretny koleś. Z nim po prostu po niemiecku czyli przychodzę mówię co chce, a Mikołaj podaje mi możliwości do wyboru. Ja mówię co mi się podoba, co bym jeszcze dodał, a Mikołaj mówi spoko tak będzie i za 2 tygodnie dostaję gotowy materiał. Przy nagrywaniach nie było żadnego pierdolenia typu „Nie, ja nie rozumiem czego wy tak na prawdę chcecie”, „Wasza wizja jest niejasna”, co się często z innymi zdarza. Mikołaj wie co robi, nie ma żadnych niedomówień. Mamy razem salę prób i nie będę mówi tutaj, że jesteśmy jakimiś wielkimi przyjaciółmi. Rozmawialiśmy, wiedzieliśmy jak ta płyta ma brzmieć. Cały proces produkcyjny to była bajka w przeciwieństwie do pisania tekstów co było totalną mordęgą i nigdy więcej nie chciałby tego robić w tak krótkim czasie. Gitary i bas nagrywaliśmy w innym miejscu z naszym kolegą Przemkiem Nowakiem, który nagrywał wcześniejsze materiały Outre i wiedział czego my chcemy. Jest jeszcze jedna kwestia że my jesteśmy świadomi tego co chcemy nagrać, a wiele zespołu działa z tzw. „przypadku” czyli bierze wzmacniacz, byle jaką gitarę idzie do studia i mówi chcemy zabrzmieć jak ostatni płyta np. Aosoth, a realizator mówi „chłopie z czym do ludzi”. Cały proces nagrania zaczęliśmy od tego, że znaleźliśmy odpowiednie gitary, odpowiedni sprzęt, wzmacniacze, wiedzieliśmy jakimi mikrofonami chcemy to nagrać, żeby to zabrzmiało tak, jak jest na płycie.

Jeśli chodzi o oprawę graficzną „Ghost Chants” to odpowiada za nią Robert A.von Ritter. Czy Waszym zdaniem oddał on wizualnie w zupełności to co chcieliście przekazać? No i oczywiście co miało być formą przekazu jeśli takowa była oraz czy był to Wasz pomysł?

Robert to jest osobna działka. Poprosiliśmy Roberta o okładkę do narysowania. Okazało się że zrobił już grafiki zanim powstały teksty, zanim dostał muzykę, zanim powstało cokolwiek i to wszystko się idealnie wpasowało. Przygotowujemy edycję winylową „Ghost Chants” i będzie tutaj zupełnie inna okładka, też przygotowana przez Roberta i będzie to konkretny nokaut. Tam są takie rzeczy porobione, że ja sam tego nie ogarniam. Z rysunkami Roberta jest tak, że możesz patrzeć się w te trzy ryciny, które przedstawiają różne stadia, przejścia typu zemsta, płynięcie, nadejście… tam jest tyle symboliki, znaczeń. To jest człowiek który operuje tyloma symbolami, znaczeniami… nawet nie mogę znaleźć tylu słów żeby to opisać, musisz to zobaczyć.

Czyli tylko odkładać kasę i czekać na winyla?

Będzie edycja limitowana do parudzieśięciu sztuk, ponieważ wydanie będzie bardzo ekskluzywne i cena też będzie niestety ekskluzywna, ale po prostu stwierdziliśmy że zrobimy edycję porównywalną do limitowanego „cedeka”, aczkolwiek tutaj jest o wiele więcej materiału. Będzie luksusowo, będzie dużo ładnej oprawy graficznej bo mamy wydawców, którzy są estetami. Ja też jestem estetą, lubię ładne rzeczy, także wiem że to będzie drogie, ale są na pewno ludzie, którzy będą chcieli to sobie kupić.

Jak układa się współpraca z Grzegorzem z Godz Ov War? Sam was znalazł czy szukaliście wydawcy?

Na pewno bardzo dobrze. To my bardziej dogadaliśmy się z Third Eye Temple, a oni ściśle współpracują z Godz ov War i ja nie jestem w stanie nic powiedzieć oficjalnie, ale wszystko dąży do tego zjednoczenia. Z Gregiem jest fantastyczna współpraca bo to człowiek, który jest obecny na scenie od bardzo dawna, ma bardzo dużo kontaktów, wie o co chodzi w tym całym podziemnym biznesie. Promocja jak na debiutancki album była fantastyczna i ja nie mam żadnych zastrzeżeń.

Między Epką a pełną płytą wydaliście split z Thaw w Third Eye Temple. Kto był inicjatorem tego przedsięwzięcia?

Nie było mnie wtedy w zespole, więc nie wiem. Będzie następny split. Utwory mamy już przygotowane, to będzie taka 7′ epka. Nie wiemy jeszcze kiedy się to ukaże, ale split będzie na pewno.

Macie już w głowach jakieś zalążki na następcę „Ghost Chants” ?

Z Damianem jest tak, że pomysłów, idei są miliony i jest tak, że Damian przychodzi pewnego dnia z gotową płytą, a trzy dni później mówi „nie, to jest chujowe, wyjebałem to” i zaczynamy wszystko od początku. Na „Ghost Chants” też tak pracowaliśmy. Damian przynosi numer, który ogrywamy, wszystko jest dopracowane, a trzy dni później Damian mówi, że to jest beznadziejne i tak jest w  kółko. Damian napisał kawałki na split, a teraz to jest już ich siódma literacja. Pomysły są, Damian  jest bardzo płodnym gitarzystą. Ma bardzo dużo pomysłów, dużo swoich inspiracji i w tym momencie cierpimy na zespół urodzaju a nie na ich brak. Nie wiemy jak będzie płyta wyglądała, ale to będzie raczej na zasadzie wybierania smaczków niż robienia czegoś na siłę.

Dziękujemy za wywiad

Dziękuję za Wasz czas, dziękuje za wywiad

Reklamy

Możliwość komentowania jest wyłączona.