VADER – Wywiad

unnamed

Zdj. Rafał Kotylak/ zdjęcie podesłane przez zespół

Zespołu Vader nie trzeba przedstawiać a że nadarzyła się okazja przepytać Pitera, skorzystaliśmy. Nie będziemy zatem zbytnio rozwodzić się nad wstępem, przeczytajcie sami.


To już ponad 30 lat na deskach sceny, niezliczona ilość koncertów, trasy po całym świecie. Cięgle pełni sił.. jakby to były wasze pierwsze koncerty. Jest jakiś złoty środek?Peter: Robić to, co się lubi i lubić to , co się robi. Bez względu na to jak sztampowo to brzmi – jest to prawda. Pasja zawsze była i będzie dla mnie motywacją. Przez muzykę, scenę, kolejne płyty spełniam się. A świadomość tego, że zespół cały czas jest oczekiwany a kolejne płyty wypatrywane tylko dodaje sił. Poza tym zespół to grupa ludzi o podobnych zainteresowaniach i celach , mimo iż o różnych charakterach. Lojalna grupa utalentowanych wariatów może zdziałać cuda 😉

Wydaliście w ubiegłym roku „Tibi et Igni” co po łacinie oznacza „Tobie i Ogniu” Masz tu na myśli m.in. oczyszczenie?mógłbyś szerzej to zinterpretować?

Peter: Dokładnie tłumaczenie z łaciny to „dla Ciebie i Ognia”. To zdania będące kiedyś (i dziś w kręgach zamkniętych) informacją o najwyższej tajemnicy. Podpisywano tak listy dając do zrozumienia by „przeczytać i spalić”. W przypadku płyty tytuł ma oczywiście kilka znaczeń. Podobnie jak w tekstach tak i tu wykorzystuję różne formy interpretacji. „Ogień” jest tu traktowany bardzo dosłownie ale też jako symbol. Tytuł można odbierać dosłownie ale też jako parafraza „tajemnicy”. Każdy tekst czy czasami wręcz zdania, zwroty traktuję bez narzucania interpretacji. Nawet jeśli bardzo konkretna historia była inspiracją. Wyobraźnia to piękny dar ale trzeba go ciągle trenować. Wspomniałeś o „oczyszczeniu” – czego ogień niewątpliwie jest symbolem. A na pewno już był nim w wiekach średnich 😉 Jest także żywiołem, kojarzonym z początkiem ale tez końcem. To tak jak Alfa i Omega w jednym. Ognia się boimy ale też pożądamy. Do ognia nawiązujemy opisując nasze emocje. To symbol Człowieka, jakim staliśmy się ujarzmiając właśnie ogień. A przynajmniej tak nam się wydaje, że ujarzmiliśmy to co nieujarzmione. Sami widzicie, ze sporo można mówić na ten temat 😉

„Tibi et Igni” to Wasz trzeci album dla olbrzymów z Nuclear Blast. Rozumiemy, że współpraca przebiega bardzo dobrze jak na razie?

Peter: Jak najbardziej! Właśnie przedłużamy umowę na kolejne lata. Nuclear Blast to przede wszystkim grupa pasjonatów Metalu. To motywuje. Inaczej się pracuje z „biznesmenami” a inaczej ludźmi, którzy budowali i budują swoje imperium jako Fani tej muzyki. Nie oszukujmy się – NB jak każda wytwórnia na pewno bierze pod uwagę zyski , straty czy aktualną popularność. To jest praca a pracą masz zarabiać. Przede wszystkim jednak szanuje kapele, które są pod Ich skrzydłami. Dobry kontakt z wytwórnią to podstawa komercyjnego sukcesu.

Na „Tibi et Igni” jak i na kilku wcześniejszych płytach od czasu formowania się obecnego składu widać, a przede wszystkim słychać powiew świeżości. Cały czas to jest ten sam Vader, który ma już 30 lat a jednak czuć zmiany. Nastał na to czas czy po prostu ewolucja i osobowa, i muzyczna?

Peter: Myślę, że wszystko jest tu ważne. Zespół to grupa różnych charakterów porozumiewających się na podobnych „falach”. Talent i lojalność zawsze mocno cementują taki układ. Można i więcej i dłużej 😉 Nie można być tym samym zespołem przez 30 lat choćby właśnie przez innych ludzi , którzy go tworzą. Obecny skład jest chyba najbardziej stabilnym w całej historii Vader’a – a to coś znaczy. Niełatwo dziś utrzymać skład przy tak intensywnym trybie życia. Jestem doświadczonym „dowódcą” i mam świetnych , utalentowanych i zmotywowanych Wojowników w grupie. Taką Ekipą można zdobywać świat ! Muzycznie Vader zawsze raczej ewoluował niż poszukiwał rewolucyjnych zmian. Wszyscy słuchamy różnej Muzy ale razem kontynuujemy tradycje zapoczątkowane przez zespół jeszcze w latach 80’tych. Kolejne płyty – choć cały czas „brzmią jak Vader” – są jednak inne. Poza tym po tylu latach nawet nasze pierwotne dokonania brzmią dziś świeżo i „inaczej” 😉 Znacznie trudniej – choć trudność nie jest tu istotą – zaintrygować , zainteresować czy po prostu nie nudzić trzymając się jednocześnie stylu, być wiernym temu, co się robiło i co uczyniło nas znanymi, niż być na siłę oryginalnym i do „głodu sukcesu” dopisywać teorie o otwartości i odwadze artystycznej. Nie uważam by dla przykładu Metallic’a kierowała się odwagą wydając „Load” czy Morbid Angel nagrywając ostatni album. Dla mnie to nic innego jak splunięcie w twarz Fanom, którzy uczynili te zespołu legendami. A może – tak po prostu – chęć dostatniego życia bez względu na wszystko? W sumie „bogaty zespół” i tak zawsze kupi sobie rzesze Fanów  bez względy na to czy ich szanuje czy nie. Świat się zmienił… Problemem jest to , że nie wszyscy są gotowi by zmieniać się wraz z nim. No ale zaczynam filozofować…więc poprzestańmy na ty 😉  Vader był , jest i będzie. Tyle w temacie.

Jesteś zadowolony z promocji „Tibi et Igni”?

Peter: Na Zachodzi tak – w Polsce absolutnie nie!  Od kilku lat VADERa reprezentuje w naszym kraju Warner Music Poland, który mimu wielkich możliwości i sympatycznych ludzi tam pracujących nie ma kompletnie pojęcia o promowaniu muzyki Metalowej. Nie wiedzą co ma znaczenie a co jest zupełną stratą wyłożonych pieniędzy. Kiedyś za rynek polski odpowiadaliśmy sami. Przy podpisywaniu kontraktu tak sobie zastrzegaliśmy i VADER był wszędzie tam, gdzie być powinien a płyty produkowane i wydawane były w Polsce na licencji, przez co były dużo tańsze i były dostępne. Po jakimś czasie staliśmy się ofiarami własnego sukcesu i sprawy zespołu i promocji przejęły firmy reprezentujące zachodnich wydawców na naszym podwórku. No i wszystko zaczęło siadać… Najpierw Mystic – który bezczelnie i bez skrupułów przejął sprawy VADERa tylko po to, by kontrolować biznes i „pchać” w górę swoich… Potem Warner i problemy, o których mówiłem na początku kwestii. Po kilku latach udało nam się dogadać i wytłumaczyć specyfikę rynku polskiego szefostwu Nuclear Blast i uzyskać autonomię na promocję w naszym kraju. Tak więc nowa płyta VADER będzie już w Polsce reprezentowana pod innym sztandarem. Płyty będą w cenach właściwych naszemu krajowi a nie przeliczane z Euro – jak było w ostatnich latach.

Zdj. Rafał Kotylak / zdjęcie podesłane przez zespół

Zdj. Rafał Kotylak / zdjęcie podesłane przez zespół

Płyty Vadera wychodzą dość regularnie bo zazwyczaj co 2 lata. Do tego dochodzą wiadomo trasy, koncerty, promocje itd. więc jesteś b.zajęty, ale czy mimo to jest jakaś szansa na reaktywację Panzer X?

Peter: Panzer X nigdy nie został rozwiązany, więc o jaką „reaktywację” chodzi? 😉 To był mój pomysł na realizację wczesnych fascynacji Metalem i połączenie różnych generacji muzyków by nagrać to „coś”. Niestety wszyscy stanowiący skład projektu to ludzie zajęci w swoich własnych kapelach. To było też powodem, że od pomysłu do realizacji minęło koło 2 lat. Nigdy też – praktycznie – nie zagraliśmy koncertu. Panzer X to dość luźna grupa fascynatów Metalu , bez zobowiązań i ciśnienia. Skłamałbym jednak mówiąc , że nie chciałbym zagrać z taką muzyką na żywca. Kiedyś na pewno do tego dojdzie.

Rok temu ukazała się biograficzna książka Vader „Wojna totalna”. patrząc teraz na to z perspektywy kiedy cała historia legendy jaką jest Vader została zawarta na kartkach papieru nie odnosisz wrażenia, że jesteś już tym przejedzony czy wręcz na odwrót motywuję Cię to bardziej, aby historia Vader, że tak powiemy przybrała jeszcze bardziej na wadze?

Peter: Długość istnienia VADER nie jest tu sprawą najważniejszą, choć na pewno dla wielu dość istotną. Ważniejsze jest to, że przez te wszystkie lata jesteśmy non stop aktywni i na scenie i w studio. Od około 1997 roku jesteśmy zespołem profesjonalnym i mam czas na to by poświęcić się zespołowi i tworzeniu muzyki. Poświęcić w dosłownym tego słowa znaczeniu, bo życie kogoś, kto postanowił zawodowo „napierdalać Metal” jest ciekawe ale absolutnie nie dla każdego. Rotacja składu w zespole to właśnie jeden z tego przykładów… Ciszę się, że to właśnie Jarek napisał biografię, bo zrobił to pięknie i właściwie. Nie chodziło tu o książkę tak opasłą i bezsensowną jak dzieła Lenina a raczej pokazanie „siły Woli” i tego jak wiele można zrobić, kiedy się chce i ma do tego choć odrobinę samozaparcia , wyobraźni i talentu. Ludzie kochają sukces nie zdając sobie sprawy o cenie. Ta książka również i o tym mówi. Metal powstał dzięki ludziom o wielkiej woli i charakterze a nie ponadprzeciętnym umiejętnościom czy koneksjom. Gdyby Metal miał powstać w dzisiejszym świecie – nigdy by do tego nie doszło i  ta książka próbuje wyjaśnić dlaczego. Jest też piękną motywacją dla tych wszystkich, którzy mają możliwość kontynuowania tej pięknej Idei przez kolejne lata i nie pozwolić by przepadła w chaosie komercji i pędu za kasą i sławą.

Współpraca z Jarkiem była samą przyjemnością czy bywały także momenty znużenia i zniecierpliwienia? Ponaglałeś go często czy cierpliwe czekałeś na rozwój sytuacji?

Peter: Nie lubię pracować w napięciu, kiedy ktoś mnie do czegoś zmusza lub popędza. Dlaczego więc miałbym to robić sam? Poza tym pośpiech nie był wręcz wskazany. Początkowo planowałem wydanie takiej biografii na 25-lecie… Zbiegły się jednak wówczas dwie historie, które miały potem wpływ na całokształt i VADERa i jego biografii. W międzyczasie dotarliśmy również do wielu osób, które miały wpływ na historię kapeli i na pewno mocno uzupełniły całość swoimi wypowiedziami. „Wojna Totalna” miała swoją premierę  w czerwcu 2014 roku, czyli równolegle z nowo wydaną płytą „Tibi et Igni”. Obecnie pracujemy nad angielskojęzyczną edycją – ponieważ jest spore grono chętnych. W kolejce wydania niemieckie i rosyjskie.

Jak doszło do Waszej współpracy z Bartkiem z Witching Hour? Wydali na CD wasze demo Necrolust oraz „Live in Decay”, nie wspominając o winylach. Materiały te były w sumie już niedostępne. Jak do tego doszło?

Peter: Trochę z przypadku. Znamy się z Bartkiem od lat. Razem grywaliśmy na scenie, czy też niejednokrotnie wspólnie zasiadaliśmy do biesiady. Śledziłem również Jego nową wytwórnię Witching Hour. Kiedyś wspomniałem o potrzebie oficjalnego sklepu online dla Vader…. no i Bartek zaoferował pomoc. Jest doświadczony w temacie a przede wszystkim jest pasjonatem i nie lubi „odwalać kichy”. Od samego początku postawiliśmy na jakość i elitarność naszych „klientów”. Jesteśmy obaj Fanami Metalu i przygotowujemy gadżety jak dla siebie. Jest sporo pomysłów. Razem nakręcamy się non stop, przez co sklep żyje i ciągle się rozwija. A to dopiero początek…

Od 2006 roku nagrywacie płyty u braci Wiesławskich w Hertz studio. Wybór podyktowany bliskością studio czy pełnym profesjonalizmem braci?

Peter: I jedno i drugie ma tu znaczenie. Niejednokrotnie zresztą wspominałem o tym w wielu wywiadach. W Hertz’u mogę spokojnie pracować, bez stresu, pośpiechu i nacisku. A dokładnie tego mi potrzeba, kiedy pracuję nad nową płytą. Od wielu lat nie pracuję w domu bo i nie potrafię się skupić i nie lubię 😉 Vader dużo koncertuje. Dla mnie wyjazdy nie kończą się na trasach. Jako lider odpowiadam za wywiady, plany, organizację wyjazdów czy próby. Teraz doszedł sklep. Kiedy jestem w domu – chcę się od tego oderwać. Odpocząć, pobyć z Rodziną , w domu czy ze swoim hobby. Dzięki temu Muzyka i twórczość nie jest męcząca i nie staje się rutyną. Ostatnio pracuję nad „domowym studio”, gdzie będę mógł zapisywać pomysły na gorąco czy popracować nad muzycznymi obrazami  filmowymi – ponieważ to też uwielbiam poza Metalem. Nowe płyty Vader nagrywam jednak w Hertz’u. Z Wojtkiem i Sławkiem rozumiemy się bardzo dobrze a to sprzyja nagraniom. Oni znają mój styl pracy a ja wierzę w Ich nowe pomysły i wielkie możliwości.

vader 3

zdj. Agnieszka Krysiuk / Zdjęcie podesłane przez zespół

Zostawmy na chwilę kwestie muzyczne, a mianowicie miałeś również swój epizod filmowy w filmie „Miasto 44”, w którym grałeś sierżanta oddziałów Dirlewangera, gdzie wykonywałeś egzekucję mieszkańców kamienicy. Trudno było Ci zagrać tą scenę?  Jak się czułeś tym razem w nieco inne roli niż muzycznej?

Peter: Tę rolę odgrywam od ponad 10 lat. Aktywnie działałem – w miarę swoich możliwości i dostępności oczywiście – w grupie rekonstrukcji historycznej Pomerania 1945. Dołączyłem do chłopaków zimą 2004 roku na imprezie pt. „Ardeny 1944” , która odbyła się na Dolnym Śląsku w Wolimierzu. Odtwarzaliśmy jednostki Waffen SS walczące  z oddziałami Amerykanów o pobliską tamę. Wspaniałe widowisko i cudowne Koleżeństwo mi zaimponowało. Z czasem zostałem członkiem Sztabu oraz podoficerem szkoleniowym w Grupie. Każdy rok przynosił nowe spotkania i historyczne bitwy odtwarzane z naszym współudziałem. Kilkakrotnie „walczyłem” w Powstaniu Warszawskim, czy to w roli grenadiera czy dowódcy czołgu. Niejednokrotnie biłem się (czasami dosłownie) na mniej lub bardziej lokalnych rekonstrukcjach , branżowych zlotach czy spotkaniach szkoleniowych. Wreszcie Pomerania zagrała w filmie Bogusława Wołoszańskiego „Twierdza Szyfrów” co stało się początkiem – ale też powodem rozwiązania grupy w zeszłym roku – do częstych udziałach w filmach.  Moich Kolegów widać między innymi w „Stawce Większej niż Śmierć”, „Czasie Honoru”, „AmbaSSadzie” czy ostatnio w nowych odcinkach „Sensacjii XX wieku”. Był również film „Miasto 44”. Tam mam swój epizod w „rzezi Woli” … Szczerze mówiąc większe wrażenie – również na weteranach Powstania – zrobiła rekonstrukcja walk na Czerniakowie parę lat temu. Aktorstwo w tym przypadku polega na wczuciu się w rolę okupanta a nie emocjonalnej analizy zdarzenia. Kiedy ktoś gra rolę psychopatycznego mordercy nikt nie zarzuca mu bycia szaleńcem….jedynie dobrym lub kiepskim aktorem.

Bycie legendą to brzemię czy błogosławieństwo?

Peter: Według mnie raczej odpowiedzialność.

Gdzie będzie można Was zobaczyć w najbliższym czasie?

Peter: Jest koniec sezonu letniego i pozostało nam kilka festiwali. Najbliższe to „Sun Dies” w Dobrym Mieście k/Olsztyna oraz „Summer Dying Loud” w Aleksandrowie Łódzkim. W połowie września ruszamy natomiast na miesięczną trasę po Europie z Venom Inc. (czyli 2/3 starego Venom z Mantasem i Abaddonem) a w listopadzie na przełożony z czerwca Blitz w Ameryce Południowej. Na koniec roku jeszcze gościmy na „Black Christmas” w Szwecji.

Ostatnie słowo należy do Ciebie

Peter:  Pozdrawiam i dziękuję za wywiad \m/ \m/

Reklamy

Możliwość komentowania jest wyłączona.