ZORORMR – Wywiad

zorormr-corpus_hermeticum-600W lutym wydał swój trzeci album „Corpvs Hermeticvm” w swoim własnym labelu Via Nocturna… Muzyk, producent, biznesmen, człowiek instytucja? Przed wami ZORORMR i Moloch.

Witaj Moloch. Już drugi raz gościmy Cię na łamach Temple of Chaos. W lutym miała miejsce premiera Twojego trzeciego albumu Corpvs Hermeticvm. Minęło już kilka miesięcy więc na pewno już ochłonąłeś po premierze. Powiedz nam, jak postrzegasz album od tego czasu?

Wydaje mi się, że chyba za wcześnie na jakieś poważne podsumowania i refleksje. Przyjdzie na to czas bliżej kolejnego wydawnictwa. Ale jeśli już miałbym coś na ten temat powiedzieć, to zwróciłbym uwagę na fakt, że ten album generalnie dobrze sobie poradził i został pozytywnie odebrany przez fanów i media. Może oczekiwałem, że zrobi nieco większy efekt „wow”, no ale to chyba każdy twórca tak już ma? (śmiech).

Corpvs Hermeticvm to Twoje trzecie „dziecko” a przeskok jakościowy jest znaczący. XXI wiek czy chęci nagrania „sterylnego” albumu?

Trzecia płyta Zorormr z założenia miała być lepsza niż poprzedniczka. Jeśli zakładałbym, żeby nagrać to samo co na „IHS” czy „Kval” to raczej zaliczyłbym regres niż progres… Oczywiście są setki kapel i projektów, które tłuką w koło Macieja to samo i zatrzymały się w martwym punkcie. Może i mnie to kiedyś czeka? Póki co walczę sam ze sobą i z materią, staram się grać lepiej i pisać lepszą muzykę. Nie podnieca mnie nagrywanie w piwnicy i klejenie płyty po omacku. Przerabiałem to i dziękuję, ale wolę mieć jako takie warunki do pracy. Nie znaczy to, że nagrałem sterylną płytę, bo co jak co ale w grze i w produkcji na „Corpvs Hermeticvm” jest dużo przestrzeni i oddechu….

Weźmy pod lupę zawartości Corpvs Hermeticvm w stosunku do IHS. Dwójka była naszym zdaniem troszeczkę brutalniejsza, blast siał się gęsto natomiast Corpvs jest już bardziej melodyjny, aczkolwiek nic nie ujmuje jej brutalnośći. Co skłoniło Cię do jej „umelodyjnienia”?

Trudno mi na to pytanie odpowiedzieć, bo ja naprawdę nie odnoszę takiego wrażenia, żeby ten album był bardziej melodyjny. Jest mocno osadzony, rytmiczny. Ma też takie bardzo heavy metalowe leady. Może one narzucają taką interpretację? Ja mam wrażenie, że „Corpvs Hermeticvm” to cięższy i bardziej agresywny album niż „IHS”. Tam znowu numery były prostsze, produkcja bardziej płaska i może to wrażenie brutalności dlatego jest większe? Naprawdę nie wiem. Staram się pisać muzykę tak jak czuję i nie zastanawiam się czy da ją radę przypasować do takiej czy innej etykiety.

Wiadomo, że jak Zorormr to i goście. Jak goście to i wspołpraca. Powiedz jak się współpracowało m.in. z Maltą, Mike’em Wead’em, Halem?

Bardzo dobrze, choć było dużo gwiazdorzenia, szczególnie u Hala (śmiech). Oczywiście żartuję. Cała trójka to profesjonaliści najwyższej próby. Dużo się od nich nauczyłem a oni sami sporo wnieśli do Zorormr. To piękne, gdy tworząc taki, jak by nie patrzeć, niszowy projekt i możesz liczyć na wsparcie takich postaci! Malta żywo interesował się losem materiału na długo po zakończeniu masteringu, Hal podszedł do nagrywania swoich partii tak poważnie, że momentami było to wkurwiające (śmiech). A Mike? Cóż, to dla mnie żywa legenda. Współpraca z nim to wielkie wyróżnienie i naprawdę niesamowite doświadczenie.

Corpvs Hermeticvm wydałeś na CD, aczkolwiek dzisiaj możemy zaobserwować powrót wcześniejszych nośników takich jak np. kaseta. Twoim zdaniem powrót ten Wynika z tego, że ludzie dzisiaj są „głodni” tego co było kiedyś czy to moda kolekcjonerska?

Dwadzieścia lat temu dla mnie kaseta to było jedyny nośnik, z którego korzystałem. Płyty CD były potwornie drogie a i sprzęt do ich odtwarzania też nie był w zasięgu dla wszystkich… Z czasem to się zmieniło i kasety wypadły z obiegu. Widzę, że dzisiaj moda na ten nośnik wraca. To fajnie, że są ludzie, którzy się w to bawią. Pewnie część z nich kupuje z sentymentu bo chce poczuć się tak jak kiedyś, inni może są zbyt młodzi by pamiętać ale chcą być „na topie” i kupują taśmy i vhsy bo vintage jest w modzie. Ja wydałem płytę na CD bo uważam, że to optymalny i najwygodniejszy nośnik do słuchania muzyki. Fajnie byłoby zobaczyć Zorormr na kasecie, ale póki co nie mam takich planów.

Mógłbyś przybliżyć warstwę liryczną „Corpus Hermeticum”?

Osią dla tekstów na tej płycie jest filozofia hermetyczna i wszystko co z nią związane. Tytułowe „ciało hermetyczne” to zbiór egipskich i greckich tekstów z II i III wieku n.e. Są tu też odwołania do Carla Gustava Junga, przewrotna interpretacja „Adversus Haereses” Świętego Ireneusza z Lyonu, oraz nieco wątków autotematycznych. Oczywiście nie mogło w moim przypadku zabraknąć też Lovecrafta. To takie tropy na początek. Myślę, że warto się w te teksty wczytać i przyjrzeć np. kolejności tytułów na płycie… Ja zawsze ukrywam na swoich płytach takie „easter eggs”, bo chcę, żeby słuchacz poznawał moją muzykę z zaangażowaniem. Dlatego nie będę tutaj zdradzał wszystkiego, żeby nie psuć nikomu zabawy.

Zorormr_IHS_promo pic2

Komponujesz już materiał na kolejny album?

Póki co jeszcze przez jakiś czas będę koncentrował się na promocji „Corpvs Hermeticvm”. W następnym roku chciałbym wydać EPkę, z tych trzech sesji nagraniowych Zorormr nazbierało się materiału w sam raz na takie wydawnictwo. Co do następnej pełnowymiarowej płyty Zorormr to nie chcę się z niczym spieszyć. Może tak być, że za 2-3 lata będzie kolejna duża płyta pod tym szyldem, ale nie zamierzam sobie robić w tej sprawie ciśnienia. Może okazać się, że będzie trzeba poczekać nieco dłużej. Tworzenie muzyki to nie wyścigi…

Czytaliśmy, ze nie jesteś fanem obecnie modnego nurtu black metalu, który de facto łączy dużo dark ambientu w swojej muzyce. Sam korzystasz z podobnych smaczków oraz tworzyłeś dark ambientowe projekty. Możesz więcej powiedzieć co Cię tak w tym drażni?

Trzy sample na krzyż to jeszcze nie dark ambient (śmiech). Mi to nie przeszkadza, ze ktoś korzysta z tego typu rozwiązań. Dlaczego miałbym uzurpować sobie prawa do jakiegoś mentorstwa w tej dziedzinie? Instrumentarium i paleta środków twórczych jest szeroka, nawet, albo szczególnie w black metalu. Ja jestem zwolennikiem takiego muzycznego „synkretyzmu”, oczywiście jeśli to ma sens i jest uzasadnione. Co do mojego spojrzenia na obecną modę… Wiesz, ja cenię sobie granie na wysokim poziomie. Sam staram się równać zawsze do góry, nigdy do dołu. Znam swoje ograniczenia i możliwości, wiem jak dużo jeszcze przede mną nauki i pracy, żeby zacząć obsługiwać gitarę na przyzwoitym poziomie. To co mnie drażni, albo raczej boli, to fakt, że większość tych zespołów nie ma takich dylematów. (śmiech) Są trochę w takim cyklu samoreprodukującym się, takie rozmnażanie przez pączkowanie czy podział. Ci sami ludzie, ta sama muzyka, inne szyldy… Tylko po co? Jak zaczynałem z Zorormr to myślałem, że to jest właśnie dobra droga. Wiesz, chujowe brzmienie, udawanie, że jesteśmy w norweskiej piwnicy i tego typu bzdury (śmiech). A, że i umiejętności były nieszczególne to obraz był wręcz idealny… Ale tego się nie da powtórzyć, tego się nie da podrobić, tj. drugiej fali. Nawet klimatu polskiej sceny z lat 90-tych nie da się wskrzesić reanimując kapele, które wydały wtedy jedną płytę…. Po co silić się na kopiowanie Shining? Po co pieprzyć bzdury w wywiadach o swojej „nie komercyjności” i jednocześnie pchać się na scenę? Black metal to nie skamielina… jest amorficzny i ciągle się zmienia. Oczywiście na fali sentymentalnych westchnień dzisiejszych trzydziestoparolatków możesz budować swój artystyczny kapitał. Tylko na ile go wystarczy? Na EPkę i dwa pełnograje?

W poprzednim wywiadzie dla Temple of Chaos wspomniałeś ze zamknąłeś Via Nocturna lecz jak widzimy ma się całkiem nieźle. Chciałeś być niezależny czy było to spowodowane tym, że nie mogłeś znaleźć wydawcy, który sprostałby twoim wymaganiom. Masz aż tak duże oczekiwania czy po prostu znasz swoją wartość?

Może to będzie rozczarowujące, ale nie miałem wydumanych oczekiwań względem wydania „Corpvs Hermeticvm”. Po cholernie długiej sesji nagraniowej, bo robionej nawet w kilkumiesięcznych odstępach miałem dość i chciałem, żeby ta płyta po prostu się ukazała, klasyczne wydanie, bez żadnych fajerwerków. Najbardziej zależało mi na tym, żeby dostała choć namiastkę porządnej promocji. Tego zabrakło przy „IHS” i dlatego chciałem, żeby nowy krążek po prostu dotarł do szerszego grona odbiorców. Tak zwany „underground” nie chciał tej płyty bo wydawała im się zbyt mainstreamowa. Zresztą teraz najlepiej sprzedaje się schoegaze i wszystko co udaje, że jest „post”. Naczytałem się w mailach komentarzy w stylu: „świetny materiał, ale my chyba go nie udźwigniemy, bez problemu znajdziesz większą wytwórnie itp itd”. Faktycznie większe europejskie wytwórnie były zainteresowane wydaniem, ale pod warunkiem, że np. wykupię 20% nakładu od ręki. Tylko po to, żeby zminimalizować ryzyko. Bo „ciężkie czasy, nikt nie kupuje metalu” itp. pieprzenie. Skoro nikt nie kupuje waszych płyt to po co to robić? Ogłoście Insolvenz i dajcie sobie spokój z metalem (śmiech). Serio, nie lubię takiego użalania się nad sobą. Mogłem poczekać, miałem możliwość wydać ten krążek w Seven Gates ale mi zależało na czasie. Płyta „stygła”, moje plany zawodowe się nieco pozmieniały i tak wskrzesiłem Via Nocturna. Docisnąłem temat na maksimum i po trzech miesiącach od wydania zostało mi mniej niż 15% z całego nakładu. Płyta ma bardzo dobrą dystrybucję w Europie, jest też dostępna w Stanach i w Japonii. Cieszę się, że to się udało choć kosztowało to sporo pracy i czasu. Oczywiście nie jest to tylko moja zasługa tylko wielu ludzi, którzy zaufali mi i naprawdę pomogli w sprzedaży i promocji tej płyty.

Tworzysz black metal. I my i Ty młodzi już nie jesteśmy i wiemy doskonale że scena się zmienia. Jak Ty jako muzyk i fan odbierasz w dzisiejszych czasach black metal? Z biegiem czasu można postrzegać pewne rzeczy trochę inaczej, prawda?

Być może, ale metal ogólnie to nie jest muzyka dla kogoś, kto pozwolił wydorośleć temu pryszczatemu piętnastolatkowi w sobie. Wiesz, mnie szczególnie rozbawiają te wszystkie pseudointelektualne wynurzenia dzisiejszych trzydziestoparolatków o black metalu, np. o tym, że corpse paint jest passe, a zakładanie kaptura na łeb jest szczytem świadomości estetycznej muzyków. Albo te głupawe dyskusje na Facebooku o tym kto kuc, a kto nie kuc… Nic dziwnego, że młodzież spierdala na Instagrama (śmiech). Kurwa, black metal to black metal. To corpse paint, topory, dzidy, pieszczochy, crab walk, szatany, świńskie łby, pentagramy, ale i golfy, gotyckie koszule, smutne ryje czy kieliszki wina… To jest taka estetyka i to albo kupujesz w całości albo wcale. Dzisiaj jest moda na Norwegię wczesnych lat 90-tych, może za pięć lat na fali będzie granie jak The Kovenant? Dla mnie to jest bez znaczenia, bo liczy się tylko to, co jest istotą black metalu, niezależnie od odmiany – szczerość…

Wiemy, że nie lubisz pytania odnośnie składu i grania koncertów. W takim razie można powiedzieć, że nie ugryzłeś jeszcze tematu czy obecna sytuacja bardziej Ci odpowiada?

Wiesz dlaczego nie lubię tych pytań? Z dwóch powodów. Po pierwszen bo zadziwia mnie jak ktoś tworzący black metal może mieć jakieś wielkie parcie na stanie na scenie. Czyż muzycy black metalowi drugiej fali nie kontestowali popularności death metalu, grania tras itp. itd.? Ja nie mam ciśnienia do grania na żywo. Czy chciałbym? Jasne, kilka pojedynczych sztuk w roku zagrać, czemu nie? Ale ja traktuję to raczej pokornie, w kwestii sprawdzenia się i dalszej nauki. Bo scena w dużej mierze będzie weryfikować czy ta moja muzyka faktycznie się do takiego grania nadaje… Po drugie od jakiegoś czasu staram się zebrać muzyków do grania na żywo, ale jak okazuje się, w stolicy polskiej piosenki, w której mieszkam, nie jest to takie całkiem proste (śmiech).

Powiedz jeszcze jak idzie biznes w Ragnarok?

Kwitnąco (śmiech).

Dziękujemy za wywiad. Tradycyjnie ostatnie słowo należy do Ciebie.

Również dziękuję! Pozdrawiam czytelników Temple Of Chaos i być może zobaczenia wkrótce!

Reklamy

Możliwość komentowania jest wyłączona.