Mühr „Messiah”

391891MüHR – Messiah
Canardian Records 2013

Teraz coś dla miłośników miażdżenia z prędkością 100-tonowego walca, takie bowiem tempa znajdziecie na płycie Drone/Doom Metalowego tworu z Holandii zwanego MüHR. Płyta „Messiah” jest debiutem holendrów, wcześniej wydali oni własnymi siłami singiel „Shepherd? /? Blood” zawierający dwa utwory wypełniony przytłaczającym doom metalowym graniem. W stosunku do rzeczonego singla Mesjasz ukazuje nam nieco inne oblicze zespołu. Na płycie znajduje się jeden 47 minutowy utwór, który prócz miażdżenia nas swym ciężarem daje również nieco wytchnienia. Znajdują się tu także klimatyczne, instrumentalne pasaże i post-metalowe granie zbliżające się momentami do twórczości takich zespołów jak choćby Neurosis, czy Buried Inside. Muzycznie ta płytka całkiem nieźle buja – czaruje kiedy trzeba i przytłacza jak należy. Wszystko jest tu fajnie wyważone. Znajduję tu jednak jeden mankament (żeby nie było za dobrze). Jest nim wg. mnie wokal. Jak na mój gust to do takiej muzyki nie pasuje on w żaden sposób (fakt, że jest go stosunkowo niewiele, ale jak już „wejdzie”, to „klękajcie narody”). Żeby to ująć bardziej obrazowo, to powiedzmy tak, jakbyśmy do seksu założyli kondona z blachy falistej nabitego 9 calowymi gwoździami na przemian z żyletkami (oczywiście w tym akcie penisem jest MüHR , a my czyli słuchacze jesteśmy vaginą). Mam nadzieję, że pozostali muzycy pójdą po rozum do głowy i w przyszłości zastąpią to indywiduum jakimś rasowym „krzykaczem” – ta muzyka potrzebuje wokalisty z jajami, a nie wyjącego geja. Oczekuję zatem następnego materiału holendrów, ale już z nowym, lepszym wokalistą.

Hatzamoth

Możliwość komentowania jest wyłączona.