Brutal Assault 19, 06-09.08.2014 – Relacja

brutal-assault-201419 edycja Brutal Assault to już historia, lecz historia jaką warto przeżyć i doświadczyć na „własnej skórze”. Czeski Jaromierz to dość małe miasto, które co roku w zaledwie cztery sierpniowe dni zamienia się w wielkie muzyczne wydarzenie na skalę światową. Wszystko za sprawą fanów z różnych zakątków świata jak i najważniejsze, śmietanka zespołów reprezentujących różne kraje. A propos śmietanki. W tym roku organizatorzy festiwalu postawili zaprosić gwiazdy takie jak Slayer i Venom. Ortodoksyjni fani thrash metalu pewnie zrobili pod siebie dowiadując się o tym a fani black metalu o Venom :). Jak zagrali o tym napiszemy później. Warto tytułem wstępu zaznaczyć, że festiwal z roku na rok staje się nie tylko wielkim koncertem ale również coraz większym wydarzeniem kulturalnym.
Aby dotrzeć na Brutala z północnych rubieży Polski trzeba niestety wstać dość wcześnie, gdyż ładnych parę godzin się jedzie i oczywiście aby zająć dogodne miejsca noclegowe na polu namiotowym. Są oczywiście plusy tak wczesnej wyprawy: Brak większego ruchu na drogach i upał przez większość drogi nie doskwiera, gdyż Słońce dopiero wstaje. Większość drogi zatem przemierzyliśmy szybko bez żadnych, odpukać przykrych niespodzianek.
Brutal 3

Dzień rozgrzewkowy – środa.

Tego dnia o godzinie 14.00 po rozbiciu namiotu ( o dziwno w tym samym miejscu co rok temu :)) ruszyliśmy na teren festiwalu. Trzeba zaznaczyć, że z roku na rok festiwal jest lepiej zorganizowany. Z tego co zauważyliśmy wymiana biletów przebiegała sprawniej. Natomiast drobnostką do której można by się przyczepić była jedna kolejka po odbiór akredytacji i biletów z Metalgate co powodowało trochę dłuższe oczekiwanie w kolejce.
Pierwszym zespołem tego dnia, który nas interesował był czeski Keep on Rotting, który zaczynał o 16.20. Mimo iż w dorobku mają tylko jedną pełną płytę warto na nich zwrócić uwagę. Koncertowo wypadli bardzo dobrze. Solidne death metalowe buchnięcie jak na rozgrzewkę pierwszego dnia. Zaraz po nich na scenie rozstawili się Flotsam & Jetsam, którzy według nas zagrali najlepszy koncert tego dnia. Dziadkowie zapewnili niezłą rozpierduchę. Po ich koncercie ze względu na po raz kolejny doskwierający upał poszliśmy uzupełnić płyny. Na teren festiwalu wróciliśmy dopiero na Terrorizer. Wydaje nam się, że zespół jak i akustyk z utworu na utwór rozkręcali się jednak chyba zabrakło im czasu. Pierwsze utwory były „płaskie”, wokal schowany. Jednak pomimo tych niedogodności koncertowo nie było aż tak źle i zostali entuzjastycznie przyjęci przez fanów.
Zaraz po nich na scenie rozstawili się Venom, na których występ pewnie wszyscy tego dnia czekali. Cronos i spółka skupili się na nowszych utworach. Szkoda, bo stary materiał bardziej nam leży. Nie zabrakło oczywiście „Black Metal” którym zaczęli cały występ. Były fajerwerki, ogień ale zabrakło diabła 🙂

Dzień pierwszy – czwartek

Ten dzień zaczęliśmy od koncertu Havok, którego koncert rozpoczął się dość wcześnie bo jeszcze przed południem. Mimo wczesnej godziny pod sceną maniaków nie zabrakło. Koncert bardzo udany zaaplikowali dobry zastrzyk energii na dalszą część dnia. Kolejnym zespołem tego dnia, na którym pojawiliśmy się pod sceną był Pentagram Chile. Jeden z najlepszych koncertów tego dnia który widzieliśmy. Tym razem przybył rogaty w pełnej klasie. Z małymi przerwami i ochłodą w twierdzy wróciliśmy na Onslaught. Dobrze było zobaczyć weteranów w przeciwieństwie do niektórych stanęli na wysokości zadania i dali b.dobry występ. Następnie udaliśmy się na stoiska z merchem, których obfitość wydawała się być większa w tym roku. przejrzenie całego asortymentu zajęło z przerwami 4 dni. Pod sceną pojawiliśmy się dopiero na Crowbar, którzy zagrali poprawnie, lecz jak dla nas bez rewelacji. Zaraz po nich przyszedł czas na Obituary co tu dużo mówić – maszynka koncertowa. Nie zabrakło klasyków w postaci chociażby „Slowly We Rot”.Ekipa z Florydy postawiła na stare sprawdzone utwory i tutaj niespodzianka zagrali również utwór z nadchodzącej nowej płyty i tu już nie jest tak wesoło. Niby cały czas Obituary, jednak utwór znacznie odstawał od reszty setu. Poczekamy zobaczymy. Na tej samej scenie co Obituary rozstawili się Suffocation i na szczęście z Mullenem na wokalu.Ten człowiek jest stworzony do bycia na scenie. Nie zabrakło oczywiście znaku rozpoznawczego „siekierki” który sobie potem większość nawet po koncercie jeszcze przekazywała. Jeżeli chodzi o perfekcje wykonania, charyzmę, energię i niesamowity kontakt z publicznością to Suffocation jest tego pełnym przykładem. Daniem głównym dzisiejszego dnia był Slayer. Tłumy były jak oczywiście można by było się spodziewać ogromne, ale. Nie zabrakło szlagierów takich jak: ” Reign in Blood”, ” Seasons in the Abyss” oraz „Angel of Death” jednak widać, że jest to już tylko spółka Araya – King, lata robią już swoje o czym może również świadczyć brak formy wokalnej u Toma. Nie wiem również czy to sprawka akustyka czy było to specjalnym zabiegiem, ale podczas gdy King grał solówki druga gitara była bardzo schowana. Trochę się zawiedliśmy, ponieważ spodziewaliśmy się od takiej legendy, gwiazdy czegoś znacznie więcej. Nie można zapominać też o małej scenie( metalgate stage) gdzie pojawiliśmy się na Inquisition. Namiot był pełen. Jak na koncert dwóch muzyków ( perkusja, gitara plus wokal) zapewnili całkiem solidne black metalowe show. Mimo, że było trochę za głośno, muzycznie nic odkrywczego jednak ich muzyka ma to coś w sobie co przyciąga ludzi. Nie sposób wszystkiego zobaczyć, więc na małej scenie pojawiliśmy się dopiero na Gehennie. Nagłośnienie było lepsze niż na Inquisition. Bardzo dobry koncert, lecz nie zobaczyliśmy go do końca, gdyż czasowo z nimi zbiegł się koncert Katatonii na dużej scenie. Koncert Katatonii jest świetną odskocznią od w większości brutalnego składu festiwalu. W ich muzyce wydaje się być ukryta magia, która zawsze sprawdza się na koncertach. Od strony technicznej nie ma się do czego przyczepić, ale muzyka Katatonii to nie tylko technika, lecz w głównej mierze emocje. Klimat został doskonale oddany w przeciwieństwie do ubiegłorocznego koncertu Opeth. Ten dzień zakończył się wizualnym strzałem wokalisty Khold przepasanego w charakterystyczną narzutkę. Koncert udany, bardzo dobrze nagłośniony jak i również dało się odczuć ten specyficzny klimat. Niestety przez całodniowe zmęczenie być może nie pozwoliło nam to odebrać ten koncert tak jak na to zasługiwał.
Brutal 6Inqusition 2

Dzień drugi – piątek

Piątkowy dzień rozpoczął się dla nas koncertem czeskiego Fleshless. Czesi zapewnili niezły death grindowy łomot. Vladimir postarał się o dobry kontakt z publika szkoda tylko, że po czesku. Po ich występie udaliśmy się do twierdzy tym razem nie tylko w celu ochłody, lecz aby obejrzeć wystawy dwóch artystów: Alex’a Hermann’a (twórcy okładek płyt m.in. Unleashed, Asphyx, Morgoth) oraz Godothor’a. Po tych chwilach wytchnienia wróciliśmy na Unleashed, który w swoim jedynym niepowtarzalnym stylu pokazali starą dobrą szkołę szwedzkiego death metalu. Hedlund i spółka zapewniają za każdym razem niesamowite wrażenia, klasa sama w sobie. Nie mogło oczywiście zabraknąć na koniec kultowego szlagiera „Death metal victory”, który był śpiewany wspólnie z fanami. To był naprawdę dobry koncert. Niedługo po nich przyszła kolej na Six Feet Under. Według nas Chris jest jednym z najlepiej sprawdzających się wokalistów na festiwalach. Koncert można również zaliczyć do bardzo dobrych jak i kontakt z publiką . Oczywiście nie zabrakło coveru Cannibal Corpse ” Hammer Smashed Face”. Jedną z gwiazd dzisiejszego wieczoru był Th Devin Townsend Project. Niektórzy twierdzą, że jest to muzyka dla ambitnych, ale zaczęli tak nudno, że przypomnieliśmy sobie że w tym samym czasie na małej scenie zaczęli grać Schirenc Plays Pungent Stench, więc czym prędzej udaliśmy się pod namiot. I to był bardzo dobry wybór. Namiot zapełniony był po brzegi i naszym zdaniem był to najlepszy koncert tego dnia. Death metalowa miazga, która nie brała jeńców. Nie wiemy czy dane nam będzie jeszcze ich zobaczyć dlatego tym bardziej cieszyły nam się mordy. Kiedy emocje opadły udaliśmy się na Amon Amarth, których na Brutalu widzieliśmy już nie pierwszy raz. Tym razem byli jedną z gwiazd. Solidny, dopracowany, dopieszczony również pirotechnicznie show. Muzycznie bardzo dobrze choć ich muzyka nie jest specjalnie porywająca. Bardzo efektowny wstęp zrobił Johan do utworu ” Twilight Of The Thunder God” uderzając młotem „Thora” o scenę. Nawiasem mówiąc szacun dla pirotechnika za doskonałe wyczucie i zgranie się z zespołem. Zaraz po nich zagrali Norwedzy z Shining. Ich muzyka jest połączeniem nowoczesnego jazzu z extremalną muzyką metalową, więc dla niektórych cholernie ciężko strawna. Do tego dochodzą psychodeliczne partie saksofonu i klawiszy co może skutkować przeciążeniem. Z płyt słucha się ich rewelacyjnie tak na koncercie już niekoniecznie. po trzech, czterech utworach mózg jest tak napompowany, że już więcej może nie znieść. Mimo wszystko ich polecamy jako odskocznię od normalności. Na tym zakończyliśmy piątkowy dzień.
Brutal 7

Dzień trzeci – sobota

Sobota jest ostatnim dniem festiwalu, na którym pojawiliśmy się dopiero na Severe Torture. Zaczynaliśmy odczuwać już zmęczenie poprzednich dni, ale ich występ zdecydowanie nas pobudził. Holendrzy zagrali świetnie. Warto było stać w pełnym upale, aby zobaczyć ich do samego końca. Po koncercie Severe Torture należało znaleźć czas żeby pożegnać się ze znajomymi. Czas szybko zleciał na rozmowach i nim się obejrzeliśmy nastał czas na Impaled Nazarene. Krótko mówiąc chłopaki dojebali żaru do pieca. Tym bardziej, że ostatni raz byli na Brutalu 10 lat temu i powrócili z hukiem. Finowie zagrali dobry, przekrojowy set. Główka sama się kiwała. W zeszłym roku Sodom zostało przerzucone na około 2.00 w nocy przez to ich nie zobaczyliśmy. W tym roku na szczęście nie było żadnych problemów i zagrali o przyzwoitej porze. Wszystko ładnie, pięknie, poprawnie, ale nie było zbytnio szału. Chwilę po nich na małej scenie pojawili się Repulsion. Jak na grindowców przystało były flaki, żywioł i mięcho(aż człowiek zgłodniał). Zaspokoiwszy głód zdążyliśmy zobaczyć część występu Krabathor’a. Legenda czeskiej sceny powróciła z martwych, ale czy w wielkim stylu? Koncert wypadł średnio, na kolana nie powalili. Wróciliśmy pod namiot na Benediction( co za pomysł, żeby legenda grała na małej scenie…) To był właśnie ten jeden z najlepszych koncertów, który nas powalił. Gdyby namiot nie był dobrze zabezpieczony zostałyby z niego strzępy, mało tego ludzie nie mieścili się w namiocie. Był to znakomity kąsek na ostatni dzień festiwalu. Naszym ostatnim przystankiem festiwalu była końcówka koncertu Satyricon. Co do ich występu się nie pomyliliśmy. Było niemrawo, bez polotu. Atmosfera ożywiła się natomiast kiedy zespół zaczął grać starsze utwory np. „K.I.N.G”. Standardowo musiał polecieć „Mother North”, którym większość zapewne już rzyga jak i być może sam zespół. Było więcej lukru niż siarki.
Severe Torture 3Impaled Nazarene 1

Podsumowanie

Festiwale rządzą się swoimi prawami, które niestety nie pozwalają na zobaczenie wszystkiego co byśmy chcieli. Ze względu na układ rozpiski trzeb było bardzo często wybierać między dobrym, a bardzo dobrym. Nie jest to oczywiście przytyk w stronę organizatorów, ponieważ zdajemy sobie sprawę, że mając tyle zespołów do dyspozycji należy je jakoś rozmieścić. Nawiasem mówiąc ciekawe co dzieje się przy układaniu przez nich planu festiwalu. Należy się wielkie podziękowanie i szacunek twórcom tego festiwalu za wytrwałość i stanowczość, która pozwala na coraz większy rozwój imprezy oraz możliwość kolejnego pojawienia się tutaj za rok. Cieszy ogromnie też fakt, że Brutal Assault staje się również coraz większym wydarzeniem kulturalnym. oprócz wcześniejszych atrakcji czyli kina grozy i Marshall City w tym roku pojawiły się również wystawa artystyczna Godothor’a i Alexa Hermann’a, oraz miała miejsce premiera książki Bruno Revoltikon’a „Krabathor a Hypnos”. Naprawdę warto tu być. Kto nie był niech żałuje. Do zobaczenia za rok.
Brutal 4 Brutal 5 Brutal 8 Brutal 9 Brutal 10 Brutal 11 Brutal 12 Brutal 13 Brutal 14 Brutla 2 Gehenna 1 Gehenna 3 Gehenna 4 Onslaught Severe Torture 2

Reklamy

Możliwość komentowania jest wyłączona.