TEHACE „Yearning for the Slime” – Recenzja

tehace-yftsTEHACE „Yearning for the Slime”
wyd. własne 2014

Niełatwo było mi zabrać się za tę recenzję. Od debiutu „Zipped Noise from Hell” minęło aż 8 długich lat i zespół był w jakimś letargu, zawieszeniu. Na szczęście Tehace wróciło z druga pełną płytą „Yearning for the Slime”. Podchodziłem do muzyki zawartej na albumie parokrotnie i musze przyznać, że chłopaki zrobili mały wpierdol mojej głowie. Z jednej strony atakuje nas bezpardonowy death metal wysokiej klasy a drugiej strony Tehace odkrywa pokłady nietuzinkowości zawartej w kompozycjach i aranżach poszczególnych utworów (ten jazzowy patent w Fibroadenoma 2 jest naprawdę zajebisty). Co ciekawe zrobili to z takim polotem, że dźwięki wydobywające się z Yearning for the Slime nie pozostawiają wątpliwości, że zespół nie boi się pomsłowości i nowatorstwa. Z tego co słychać zrobili to  z pełną premedytacją. W tym wszystkim, w tych złamanych riffach i zmianach tempa, czasami drastycznych, widać dopełnienie całej płyty. Słucha się jej niesamowicie dobrze pomimo faktu, że całość muzyki zawartej na albumie do łatwych nie należy a nad wszystkim czuwa duch starego death metalowego brzmienia. Bardzo mi się podoba takie połączenie. Jestem ciekawy jak muzyka „Yearning for the Slime” sprawdzi się na żywo, czego mam nadzieję doczekać. Kawał zajebistej roboty panowie, gratuluję.
„I will face the storm” ! Mogę tylko polecić!
PS. Mam cichą nadzieję, że na kolejny album nie będę czekał 8 lat 🙂

/ Dominik Dobros I /

Możliwość komentowania jest wyłączona.