Various artists – Thrashing Damnation Thru Compilation 2 – recenzja

thrash2Cieszę się, że mam okazję po raz kolejny pisać o składance rodzimych thrash metalowych zespołów jakie wypełniają drugą z kolei część składanki „Thrashing Damnation Thru Compilation”. Nie tylko znaleźliśmy tutaj zupełnie nowych artystów wraz z ich muzycznymi premierami, ale i także czuć że sama Defense Records rośnie w siłę, oddając w ręce słuchacza profesjonalną wizytówkę sceny. Oby tak dalej. Cieszy mnie również fakt , że wreszcie pojawiają się długo oczekiwane zmiany w gatunku i polskie zespoły wykraczają poza punkty odniesienia jakimi były do tej pory prawie wyłącznie Metallica i Slayer. To zdecydowany i odważny krok, szczególnie że jest okazja pokazać światu że nie zatrzymaliśmy się w latach 80, a aspiracje sięgają dalej. Za pomocą coraz lepszych kanałów dystrybucyjnych jest co pokazać światu, więc lepiej późno niż wcale – ruszamy do przodu.

Pierwszym z pośród jedenastki zawodników tego krwawego meczu jest Driller z Gdyni. Funkcjonuje on od 2009 roku i pomimo zaledwie kilkuletniego stażu, robi tę robotę znakomicie. Rola „otwieracza” na składankach nie jest łatwa, i często przesądza o powodzeniu całej płyty. Otwarcie jest szybkie i mocne – dobry thrash bez szczególnie znamiennych i słyszalnych inspiracji broni się sam (może za wyjątkiem „Pleasure to Kill”, gdzie wyraźnie piją do Slayera) . Brzmienie ciekawe, nie przekombinowane. Następni na starcie to No – Mads, są już dobrze znanym zespołem i nie ma co się rozpisywać: jest konkretnie, na poziomie, z dobrze przygotowanym materiałem. To kolejny polski zespół z mocnym kobiecym gardłem, i to się ceni. Zaraz po nich Striking Beast z Rzeszowa, właściwie debiutant, prezentuje utwór z tegorocznego demo. Brzmienie nawiązuje do wyżej wymienionych klasyków gatunku. Są zmiany tempa, karkołomne solówki i wściekły wokal, ot czego potrzeba. Komutator zwalnia tempo, jest selektywnie i z rozbudowaną atmosferą kompozycji. Podoba mi się skandowana niespodzianka w utworze „Malapane Valley Thrashers”, taka ciekawostka zawsze ubarwi utwór. Rusted Brain zarzuca na uszy klon Jamesa Hetfielda, w kraju nie ma za dużo wokalnych epigonów Metalliki i może to poruszyć wrażliwą strunę fana. Niestety, jest to odrobinę zbyt wyraziste i wybija się ponad muzykę. R.O.D. z Lublina uderza szybkim thrash / death łomotem z elementami groove. Słychać tu sporo, może nawet aż za wiele, żeby dzisiaj w tym sprecyzować w konkretną drogę.

Z numerem 15 pędzi Tester Gier, zespół który ostatnio szybko rozwija się ze swoją muzyką. Jego dewiza to chyba „short, fast & loud”. To dla mnie faworyt, szczególnie z uwagi że potrafią nasycić muzykę tekstami w rodzimym języku. Są chórki, jest zabawa, łatwość operowania klimatem i niezwykła przyswajalność materiału. Repulsor trochę razi słabą realizacją dźwięku, choć można było wyeksponować kilka dobrych smaczków. Utwory nie są złe, lecz niestety instrumenty nie brzmią na tyle dobrze, żeby chciałoby się tego słuchać z przyjemnością. Wierzę, że kolejnym razem będzie to rasowe tłuste mięcho. Raging Death jest bardziej czytelny, choć szybkie tempo nie wpływa tu na tyle dobrze, bo z łatwością znajdziemy kilka kiksów, choć chwalę sobie zamykające utwór solo w „Killing Feast”. Menthrass z Katowic od razu przyciąga uwagę dobrym przygotowaniem muzyki. Jest przejrzyście i bez pośpiechu, z miejscem na fajny wokal który chwilami kojarzy mi się z Motorhead. Instrumenty pracują równo, solówki budują dobrą przestrzeń i to jest zdecydowanie zaleta. Drugi utwór Menthrass udowadnia że w ich muzyce nie ma przypadku. Rotengeist z Przemyśla ma już konkretne doświadczenie muzyczne, personalnie związani z grupą Sacrifer, dokonania w postaci profesjonalnego teledysku i albumu. Dobrze kombinują z muzyką, jest sporo ciekawych zakrętów i przypomina mi to trochę Sadus. Są łamańce, sprzężenie gitary i basu, granie to raczej mało spotykane u nas w kraju, szczególnie ze względu na powszechnie panującą modę na granie progresywnego death metalu, nie zaś poszukiwania w unikalnych odmianach thrash. Drugi utwór jest lepiej zrealizowany, choć te fajne linie basu toną już pod naciskiem gitary. Widocznie już taki był zamysł twórców. Czekamy na więcej.

Jedenastka kolejnych przedstawicieli thrash, to kolejny dowód że mamy dobrą i zróżnicowaną scenę muzyczną, która tak jak wspomniałem wcześniej zaczyna odbiegać od stereotypu gatunku. Wydawnictwo jest zaskakująco równe, pomimo że w części materiał pochodzi z nagrań demo lub pierwszych wydawnictw albumowych. W muzyce jednak leżą pokłady energii i to rekompensuje wszystkie niedobory techniczne. Płyta fajnie wydana, ponownie informacje o zespołach, fotografie, kontakty i klimatyczna okładka.

Paweł P.

Wydawca: Defense Records 2013 / 8 Merch Productions

Możliwość komentowania jest wyłączona.