STIGMATA „Circle of Wounds” – recenzja

stigmataJeżeli materiał ten miał zaznaczyć-przypomnieć# (#niepotrzebne skreślić) istnienie na scenie takiego zespołu jak Stigmata, to spełnił swoje zadanie, jeżeli miał zwojować coś więcej to niestety nie. Dlaczego, ano dlatego,że to po prostu ledwie przeciętny Black Metalowy materiał, jakich w podziemiu rocznie wydaje sie „na morgi”.
Sorry Panowie „Stigmatycy”,  ale jeżeli na 4 Waszym materiale prezentujecie taki poziom wykonawczy i kompozytorski to nie jestem wogóle ciekaw co nagracie na następnym wydawnictwie. Jakiś tam staż na scenie już macie, a niektóre pomysły i ich wykonanie są delikatnie mówiąc mierne. Owszem, momentami słychać fascynację starym Immortal, czy Dark Throne, ale to niestety nie ten poziom.
Słuchałem dobre kilka razy ten materiał chcąc na siłę znaleźć choćby coś małego, za co mógłbym nieco podnieść ocenę tej Ep’ki.
Niestety nie mogę – gdy zespół próbuje grac wolniej wychodzi raz za razem mielizna kompozycyjna i wykonawcza, szybkie partie wypadają „o zgrozo” jeszcze gorzej.
Chyba nie tylko ja to słyszę?????
Ok, nie będę się już więcej pastwił nad tym zespołem,gdyż mimo wszystko życzę im powodzenia,muszą się jedynie porządnie wziąć za „robotę” i konsekwentnie dążyć do celu, wszak „nie od razu Kraków zbudowano”

/Hatzamoth/

Wydawca: Mort Productions 2012

Możliwość komentowania jest wyłączona.