„(…) klimat faktycznie czerpię z głębi siebie. On stanowi o duszy moich numerów i dodaje im coś niepowtarzalnego… ” – Zorormr – Wywiad

zorormr„(…) klimat faktycznie czerpię z głębi siebie. On stanowi o duszy moich numerów i dodaje im coś niepowtarzalnego… „ Minęły już trzy miesiące od wydania IHS, najnowszego albumu projektu ZORORMR, gdzie sprawcą całego zamieszania jest Moloch, który udzielił nam odpowiedzi na temat najnowszego swojego  albumu jak i kilku innych ciekawostek, zapraszamy:

Gratulujemy nagrania i wydania bardzo dobrego materiału. Machina promocyjna ruszyła, czytaliśmy już sporo bardzo dobrych recenzji na temat IHS a jak Ty postrzegasz recenzje na temat swojej twórczości?

Dzięki! Cieszę się, że „IHS” ma dobrą prasę, ale z drugiej strony nie ma to chyba większego znaczenia… Nie robię tego dla recenzji, sesji okładkowych w brukowcach czy zaproszeń do telewizji śniadaniowej (śmiech). Staram się przekazać poprzez ZORORMR pewne treści, postawić pewne konkretne pytania. Najważniejsze, żeby mój przekaz trafił do ludzi, którzy są w stanie, jeśli nie identyfikować się z moją muzyką, to znajdować w niej coś dla siebie.

Trzy lata temu wydałeś KVAL. Przyznamy, że czekaliśmy z niecierpliwością na nowy materiał. Jak postrzegasz z perspektywy tych lat oba te materiały?

Serio? Miło mi to słyszeć. Okazuje się, że mam więcej fanów niż myślałem (śmiech). Debiut ZORORMR stanowił przejście pomiędzy dark ambientowymi płytami jakie robiłem w latach 2006-2009. Wtedy też inaczej powstawała sama muza, bo bazą dla poszczególnych numerów były klawisze i plamy ambientowe. Gitary były więc tylko dodatkiem. Dzisiaj perspektywa jest odwrócona. Ambient sukcesywnie ustępuje gitarom… Wracając do „Kval” to powiem tak: na tamten czas to było moje maksimum, taki też wtedy był ZORORMR. Czasem ta płyta gości w moim odtwarzaczu, mam do niej pewien sentyment. Dzisiaj pewnie nagrałbym to wszystko inaczej, ale to jest oczywiste. Staram się koncentrować na tym co przede mną niż na tym co już za mną…

Rok później wyszła reedycja KVAL (nieco wzbogacona). Możesz bardziej rozwinąć ten temat?

Nie była specjalnie wzbogacona, jeśli mam być szczery. To raczej była taka fanaberia Janko Webera ze Sturmglanz Black Metal Manufaktur. Wtedy była to kompletnie piwniczna wytwórnia, z zasięgiem ograniczonym chyba do kilku kumpli Janko, którzy go wspierali (śmiech). Dzisiaj chłopaki poszli do przodu i napierdalają w tłoczniach płytkę za płytką… Gdy Janko zainteresował się tym materiałem i pojawiła się perspektywa wydania „Kval” w Niemczech i Rosji zdecydowałem się bez wahania. Warunkiem był nowy layout i okładka, bo poprzednia „leśna” niezbyt mu przypadła do gustu. Widać, nie była zbyt „true” (śmiech). W każdym razie na domiar złego Janko wymyślił, że wsadzi tą płytę w opakowanie DVD. I tak już zostało. Promocję materiał miał raczej słabą, więc rynku nie zawojował, ale na pewno zwrócił uwagę paru osób na ZORORMR poza granicami kraju.

Zorormr_IHS_promo pic

Czy mógłbyś wyjaśnić trochę szerzej nazwę ZORORMR? Jest trochę zagadkowa i nie wszyscy mogą wiedzieć co ona oznacza.

Nazwa jest stosunkowo prosta, mimo tego, że w chuj ciężko ją wymówić (śmiech). Ale ludzie źle podchodzą do sprawy tej nazwy, starają się ją mówić normalnie, głosem typu „witam Pani Krysiu” (śmiech). Nazwa brzmieniowo jest amorficzna, gdy wymawia się ją normalnym głosem. Ale wystarczy wydrzeć japę i nabiera tego właściwego, szorstkiego charakteru. Tak jak moja muzyka. To jest pewien statement. ZORORMR oznacza tyle co „wąż z południa” w języku staronorweskim, z tym, że zamiast S z przodu wybrałem literę Z. Dlaczego? Tego nie będę zdradzał. Ważne, że nazwa jest oryginalna i niepowtarzalna! Przyciąga uwagę i wkurwia za razem. I tak ma być.

Nie sposób tutaj nie zapytać o Twoje poprzednie projekty, Serpentoria i I.A. Serpentor. Czy te projekty ewoluowały w ZORORMR czy traktujesz je oddzielnie?

Tak, one zdecydowanie ewoluowały w kierunku ZORORMR, który stanowi ich zwieńczenie oraz nowe otwarcie. Tamte ambienty to póki co zamknięty rozdział, taka swoista „era przedhistoryczna”. Przynajmniej na ten moment…Teraz w mojej muzyce trwa „era one”, czego dowodem jest ostatnio wydany przez Seven Gates „IHS”.

Ciężko było się wypromować we własnym labelu Via Nocturna?

Niekoniecznie. Wtedy wszystkie ruchy były pod moją kontrolą. Wiedziałem co chcę osiągnąć, gdzie i do kogo chcę dotrzeć. Najbardziej cieszyłem się z tego, że poznałem mnóstwo ciekawych ludzi z branży i dotarłem z tak niszową muzyką jak dark ambient pod strzechy (śmiech). Recenzje też były niezgorsze, szczególnie znawców jak np. Heathen Harvest.

Co skłoniło Cię do zamknięcia Via Nocturna?

Proza życia. W pewnym momencie zdecydowałem się na profesjonalizację i wypłynięcie na głęboką wodę. Nie miałem do tego pieniędzy, nie miałem wiedzy na temat prowadzenia biznesu na rynku. Sam zapał nie wystarczył. Gdy zacząłem zmierzać w kierunku minusu i życia pod kreską zamknąłem wszystko w pizdu. Zresztą wtedy też moje życie skręciło w nieco innym kierunku, wydawało mi się, że we właściwym… Koniec końców zakończyłem działalność Via Nocturna jakoś w 2010 roku na jesieni po sześciu latach działalności. Nie znaczy to jednak, że jest to koniec tej historii…

ZORORMR będzie dalej podążał ścieżką Black Metalu?

ZORORMR będzie podążał swoją ścieżką. Myślę, że black metal będzie stanowił rdzeń muzyki tego bandu. Nie mogę jednak powiedzieć, że będę zmierzał w kierunku „true norwegian” albo w stronę post-blacku. Muzyka ZORORMR ciągle się rozwija, dojrzewa. Z każdą kolejną płytą poszerza się zakres elementów, które wrzucam do wspólnego gara i mieszam z nich czarną polewkę (śmiech). Ważne dla mnie jest, żeby ta muzyka była odzwierciedleniem tego co mi w duszy gra. Na łagodność i „zramolenie” nie ma jednak co liczyć. Myślę, że z każdym kolejnym albumem będzie jeszcze ekstremalniej niż poprzednio!

Planujesz wrócić do mroków Dark Ambientu?

Wiesz, myślałem o tym już jakiś czas temu. Nie planuję jednak wskrzeszać moich dawnych projektów. Jeśli wrócę na tą „mroczną ścieżkę” to pod nową banderą i w nowej formie. Ambient w ZORORMR powoli, ale systematycznie zanika. Będzie odgrywał co raz to mniejszą rolę na rzecz akustycznych instrumentów budujących atmosferę na kolejnych płytach. Nie wykluczone, że ZORORMR doczeka się spin-offa, side projectu czy jak to gówno tam zwał. Na razie nie mogę jednak podać żadnych konkretów. Myślę, że to wszystko wyjaśni się w najbliższych miesiącach, więc musicie nadstawiać uszy i śledzić hipsterskie społecznościówki bo tam plotki pojawiają się najszybciej (śmiech).

Skąd czerpiesz inspirację do swojej twórczości, aby nabrała ona odpowiedniego klimatu?

Szczerze? Nie bardzo już wiem… Kiedyś, jak robiłem ambient, inspiracji szukałem w głębi własnej duszy, jakkolwiek idiotycznie to nie brzmi (śmiech). Później… cóż, też było z tym różnie. Myślę, że tych inspiracji jest naprawdę sporo, zarówno muzycznych jak i filmowych. Dużą inspiracją dla mnie była zawsze literatura. Tematów na numery mi nie brakuje, bo i zarówno rzeczywistość jak i urojenia mojego umysłu dają sporą ilość materiału wyjściowego do pisania muzyki i tekstów. Ale chyba klimat faktycznie czerpię z głębi siebie. On stanowi o duszy moich numerów i dodaje im coś niepowtarzalnego…

Wróćmy teraz do IHS. Dużo rozmów musiałeś przeprowadzić, dużo piwa wypić by namówić Cezara, Shadowa, Icanraza i innych do nagrania swoich partii na płycie. Powiedz jak przebiegała współpraca z każdym z nich?

Z każdym muzykiem, który wystąpił na „IHS” znam się od lat. Średnio po 5-6 lat… Wspólnie w przeszłości łączyły mnie z nimi „okołomuzyczne” tematy, trochę też i z niektórymi z nich trunków różnych degustowałem (śmiech). Koniec końców sam byłem zaskoczony jak okazało się, że nagle wszyscy znaleźli czas, żeby dołożyć swoją cegiełkę do „IHS”. Każdy z nich wniósł bardzo duży wkład w budowę charakteru poszczególnych numerów. Jak wiadomo za bijące serce ZORORMR odpowiedzialny był Icanraz. Ja mu przesłałem swoje raczej proste szkice bębnów, które on wziął i tchnął w nie prawdziwe życie. Z żywą perkusją ten materiał dostał ogromnego kopa. Tak więc on był nie tyle gościem, co raczej sesyjnym bębniarzem. Quazarre z DEVILISH IMPRESSIONS pomógł mi przy inżynierii nagrań gitar i basu, no a reszta moich wspaniałych gości wzięła się za bary z lirykami i myślę, że w bardzo ciekawy sposób zinterpretowała to co chciałem przekazać.

Okładkę jak i całą oprawę stworzył Odrzansky. Był on zarówno pomysłodawcą jak i wykonawcą?

Widzisz, on wie bardzo dobrze o co mi się rozchodzi bo przecież wciąż jest częścią mnie, a więc jedną i tą samą osobą (śmiech). Ja ciągle chcę, żeby ktoś zrobił dla mnie cover art. Nawet do „IHS” próbowałem z kimś tak zadziałać, ale nie zrozumieliśmy się w kwestiach artystycznych i jego projekt ostatecznie nie trafił na okładkę. Ten album wymagał mocnych, ale niejednoznacznych symboli. Chciałem, żeby okładka była prosta ale i wielowymiarowa. Myślę, że taka jest. Bo jeśli dobrze się przyjrzeć to postać na niej to nie kto inny jak Giordano Bruno. Trzymając w rękach księgę z symbolami „IHS” tworzy bardzo wymowny obraz tego co chciałem przekazać na płycie. Ale by nie zamykać możliwości interpretacji nie będę nic tutaj łopatologicznie tłumaczył. Wsłuchajcie się w teksty, przyjrzyjcie okładce, książeczce i wszystko nagle stanie się jasne…

Zorormr_IHS_promo pic2

„IHS” zostało wydane przez Seven Gates Of Hell powiedz jak przebiegła Wasza współpraca ?

Z Zibim poznałem się dzięki Przemkowi z Icaros Records. Początkowo chyba nie był do końca przekonany, ale po 2-3 odsłuchach podjął decyzję, że musi mieć ZORORMR w swoim katalogu. Cieszę się, że zdecydował się to wydać, bo był to już najwyższy czas, żeby ten materiał ujrzał światło dzienne. Faktycznie rok na to musiałem poczekać, co też wkurwiało mnie niemiłosiernie bo czułem, że te dźwięki starzeją się z dnia na dzień. Ja jestem raczej niecierpliwym gościem, nie lubię na nic czekać. Muszę wszystko mieć tu i teraz (śmiech). Zibi w miarę uwinął się z wydaniem tej płyty, więc ostatecznie trafiła ona w marcu tego roku do dystrybucji. W międzyczasie jeszcze dałem krótkiego wywiadu dla magazynu 7Gates no i myślę, że to nie koniec działań promocyjnych z ich strony…

Co sądzisz o rozpowszechnianiu muzyki online? Wiadomo, że płyty nic tak naprawdę nie zastąpi, ale w obecnej erze w której żyjemy staje się to coraz częstszym rozwiązaniem.

Słuchanie płyt, czy to winylowych, czy CD to luksus w dzisiejszych czasach. Ja w domu w ogóle nie słucham płyt tylko muzyki w formie elektronicznej na społecznościówkach czy z własnej kolekcji. Tak naprawdę nie mam czasu na przesłuchiwanie płyt od pierwszego do ostatniego tracku. Nie mam czasu na kontemplację muzy innych artystów. Żeby było śmieszniej to całych płyt słucham wyłącznie w samochodzie. Ostatnio katowałem NAGLFAR i ANOREXIA NERVOSA. Pracuję dziennie po ok. 10-12 godzin, dużo jeżdżę samochodem i praktycznie tylko wtedy mogę sobie pozwolić na to, żeby słuchać muzyki w jakiś bardziej wyluzowany sposób. Znam niedostatki jakości, brak celebry wokół odsłuchiwania płyt itp. itd. Ale nasz świat wygląda inaczej niż jeszcze nawet 15 lat temu, gdy jarałem się oryginalnymi kasetami KING DIAMOND, które później z wielką czcią i pietyzmem odtwarzałem na boomboxie kupionym mi przez babcię. Będąc gówniarzem było na to wszystko po prostu więcej czasu. Dzisiaj już tego nie ma, tempo życia się zwiększyło i dłuższe posiedzenia z płytami w domu, do którego jak już człowiek wróci to pada na pysk, się skończyły. Nie demonizował bym cyfrowej dystrybucji muzyki czy video. To znak naszych czasów. Ważniejsze jest, żeby słuchać dobrej muzyki, bo przy dzisiejszym zalewie gówna na rynku dla kogoś kto zaczyna swoją przygodę z tą muzyką naprawdę trudno wyrobić sobie odpowiedni gust. Tak więc ja bym raczej się nad tym problemem zastanowił niż nad biadoleniem o „złych mp3” i pianiem na temat „cudowności winyli”.

ZORORMR to jednoosobowy projekt. Takim pozostanie czy planujesz powiększyć skład?

Ilekroć słyszałem to pytanie szlag mnie trafiał, żeby nie powiedzieć gorzej. Po jaką cholerę mi więcej muzyków w jednoosobowym bandzie? Co ja tym kurwa mogę zyskać? Mijały kolejne miesiące od premiery „Kval”, zabierałem się nagrywanie nowego krążka i okazało się, że nie byłem w stanie utrzymać „czystości” mojej drugiej płyty. W żaden sposób. Ale to było naturalne dla ZORORMR, to był właściwy rok. Stąd też obecność gości na drugim krążku. Dzisiaj nie jestem już tak zacietrzewiony i nastawiony na to, że ZORORMR to zawsze będzie one man band. Być może nie będzie. Być może poszerzę skład i zacznę grać te jebane koncerty, o które mnie tak wszyscy dopytują (śmiech). Czas pokaże. Na dzień dzisiejszy ZORORMR to jednoosobowy projekt. Jak by coś się w tym temacie miało zmienić będę oczywiście o tym informował. Tak więc wypatrujcie newsów!

Zacząłeś już prace nad kolejnym albumem Zorormr?

Nie będę ukrywał przed światem tego faktu. Ale staram się dozować informacje na temat nowego krążka ZORORMR. W tej chwili jestem zaabsorbowany promocją „IHS”. Chcę wycisnąć z tego materiału jak najwięcej. Mam kilkanaście numerów napisanych i gotowych do nagrywania, które przygotowałem w zaciszu swojego małego studio między marcem a kwietniem tego roku. Powoli będę organizował sesję i skupiał się na rzeźbieniu ostatecznego kształtu trzeciej płyty ZORORMR. Jeśli „IHS” Ci się podobało, to następny materiał rozpierdoli Ci czaszkę (śmiech). No ale na to trzeba będzie trochę poczekać… Nie będę również w tym momencie zdradzał czego można się po tym nowym materiale spodziewać. Na razie koncentrujmy się na „IHS”. Wkrótce na pewno powiem coś więcej na ten temat.

To by było na tyle z naszej strony. Ostatnie słowo należy do Ciebie a my mamy nadzieję, że kolejne dzieła tak samo miło skopią nam tyłki 🙂

Dzięki wielkie za wywiad. To była prawdziwa przyjemność. Wspieracie podziemie, właźcie na www.zorormr.net i lajkujcie, albo hejtujcie na facebook.com/zorormr I pamiętajcie: black metal ist krieg!

dziękujemy za wywiad

______________________________________
facebook.com/zorormr
www.zorormr.net

Reklamy

Możliwość komentowania jest wyłączona.