Hegemoon – Szaty Kłamstw – recenzja

Już na samym wstępie witają nas jakże niesamowicie przyjemne wdzierające się do ucha partie powiedzmy uroczo mini odłamek wysublimowanej symfonii wprowadzającej nas w „Szaty Kłamst”. Brzmienie tego albumu wypada naprawdę nieźle, zakorzeniony w klimatach surowego black metalu z ubiegłych lat, a zarazem wyrównany w pewnym stopniu. Jednak cała płyta jest udana w rzeczowej stałej stylistyce, która nie nuży.  Cała koncepcja jest dobrze osadzona, wraz z jakże entuzjastycznie jadowitym wokalem Pogana. Album ten bezpośrednio przemawia do słuchacza i od razu bez żadnego postoju przenika do płatów mózgu rozprowadzając tam swe czynniki pobudzające niczym dobry łyk porannej esencji kofeinowego vigoru. Trochę trzeba było czekać na tą płytę Hegemoon, lecz „Szaty Kłamst” to dobry album zawierający w sobie typową twardą bliznę black metalu o nieskomplikowanej konstrukcji, ale stanowczo nakierowany na dokonania klasyki z tamtych lat i właśnie raczej w tym tkwi cały sęk. Reasumując konkretny, treściwy przekaz. Zwolennikom wydobywających się oparów z czeluści ziemi może jarząco przypaść do gustu. Szata graficzna jest prosta bez żadnych dodatkowych szczegółów nadająca dobry smak, dobrze wpasowująca się w całą stylistykę płyty, oddająca jej zadziorny charakter.

Hetthtersh

Wydawca: Werewolf Promotion

Możliwość komentowania jest wyłączona.