ALNE – recenzja

Dość długo zwlekałem z napisaniem opinii o debiucie ALNE ale w końcu się udało. Nie było łatwo bo o takich płytach można pisać i pisać i w końcu nic nie napisać ponieważ wszystko co chciało się uwiecznić nagle okazuje się mało wystarczalne. Udało się jednak 😉 . spodziewałem się muzyki (kolejnej zresztą) z nurtu folk/metal a miłym zaskoczeniem po pierwszym przesłuchaniu był brak użycia instrumentów „folkowych”.
Nic z tego, wszystko nagrane z tradycyjnym rockowym zapleczem. Bardzo odważnie i wielki szacunek za tę decyzję. Muzycznie płyta oscyluje między rockiem a metalem ponieważ przez charakterystyczny styl grania Klimora da się tutaj usłyszeć naleciałości Non Opus Dei a z drugiej strony bardzo wyraźnie słychać  klasycznego rocka z lat dziewięćdziesiątych przeplatanym odwołaniami do ludowości ale o tym za chwilę. Dużym atutem płyty jest głos Kasi, który nadaje niesamowitej duchowości i magii całej płycie i który w idealny sposób kontrastuje z męskimi wokalami. Niesamowita jest również melodyka debiutu. Utwory wchodzą w ucho i długo nie chcą ulecieć z głowy co jest ogromnie pozytywne, ponieważ w ten sposób muzyka powinna oddziaływać na słuchacza. Tutaj zostało to spełnione w stu procentach !
Wrócę teraz do wspomnianej „ludowości”.  Jestem pełen podziwu dla ogromu pracy jaki został włożony w teksty ALNE, które garściami czerpią z legend i podań przedchrześcijańskiej Warmii i Prus ogólnie. Przykładem tego może być użycie języka Prusów w utworze „Serce w Kamieniu”. Całość tekstów, w których znalazły się również wiersze Konopnickiej („Latawica”) i Tetmajera („Melodia Mgieł Nocnych”) zabiera nas w bajkowy świat pełen Bogów, stworów i niewyobrażalnego piękna natury. Bardzo zachęcam do sięgnięcia po ALNE bo warto. To jest jedna z tych płyt, do których wraca się bardzo często nawet będąc zagorzałym fanem brutalnego grania. Moim prywatnym faworytem jest „Serce w Kamieniu”.

Daemonic

Reklamy

Możliwość komentowania jest wyłączona.